Nie lubię Amerykanów. Ot tak. Uważam ich za głupi naród i tyle (być może przez to, że ciężko w sumie mówić o narodzie amerykańskim, chociaż już się powoli zaczyna). Nawet specjalnie tego nie motywuję, po prostu tak mam i jak się mnie ktoś zapyta dlaczego to mu nie mam jak odpowiedzieć
Natomiast piekielnie im zazdroszczę dwóch rzeczy, które w sumie można sprowadzić do jednej: patriotyzmu.
Chyba nie ma innego narodu, który ma patriotyzm tak zakorzeniony. Być może, że to właśnie przez to, że Ameryka jest młodym krajem. Niemniej brakuje mi tego u nas. W Ameryce flaga państwowa powiewająca na maszcie w ogrodzie lub na dachu domu to norma. W Polsce czytałem kiedyś o jednym takim przypadku (pewnie by się jeszcze kilku znalazło, ale mimo wszystko palce jednej dłoni powinny wystarczyć). Owszem, u nas było to do niedawna nielegalne (ah te przepisy na każdym kroku), ale już kilka dobrych lat nie jest.
W Szczecinie byłem pierwszy raz tuż po katastrofie prezydenckiego Tupolewa w Smoleńsku. Trwała jeszcze Żałoba Narodowa i całe miasto było w flagach (co prawda z kirem, ale były). Kto wie, czy to właśnie nie przez to Szczecin wywarł na mnie takie pozytywne wrażenie
Z patriotyzmem związana jest jeszcze jedna rzecz, której mi bardzo brakuje u nas: poszanowania dla władzy. Począwszy od Parlamentu (na który wciąż się tylko napieprza – chociaż nie mówię, że bez przyczyny), ale też – co moim zdaniem ważniejsze – dla Policji. Policjant powinien być uosobieniem majestatu władzy.
Mam cały czas nadzieję, że te polskie postawy to jeszcze zaszłości z czasów komuny. Może jeszcze potrzeba, żeby dorosło nasze pokolenie lub nawet następne i doczekamy się patriotycznej Polski?